Dylan Efron, znany z programów reality show, udowodnił, że dobra forma fizyczna to podstawa, by móc cieszyć się przygodami na łonie natury. W wywiadzie dla Muscle & Fitness zdradził, jak przygotowywał się do wymagającej wspinaczki w Moab w Utah, którą ukończył w maju 2026 roku.
Regularny trening i wszechstronność
Efron podkreśla, że stara się być aktywny na wiele sposobów. „Lubię uprawiać sporty – mówi. – Na przykład na zewnątrz hotelu jest kort tenisowy, więc poszedłem pograć. Gram też w siatkówkę plażową i piłkę nożną. Staram się uprawiać jak najwięcej sportów, żeby być rozluźnionym, a potem idę na trening siłowy. Chcę być gotowy, gdy nadarzy się okazja, bo taka wspinaczka jest na tyle trudna, że gdybym nie był w formie, nie dałbym rady.”
Jego przygoda ze wspinaczką zaczęła się już w latach 2017-2018, kiedy to odbył pierwszą poważną wspinaczkę w Utah. Od tamtej pory regularnie chodził na piesze wycieczki, co rozbudziło w nim chęć sięgnięcia po więcej. Dzięki sześciodniowemu planowi treningowemu i diecie bogatej w białko mógł od razu podjąć wyzwanie, gdy przyjaciele zaproponowali wspinaczkę w Moab.
Pokonywanie własnych ograniczeń
Efron przyznaje, że początkowo instruktor wspinaczkowy powiedział mu, że „nie jest wystarczająco dobry”, by zmierzyć się z Moab. To zmotywowało go do cięższej pracy. „Myślę, że to kwestia praktyki – mówi. – Nic nie przychodzi z dnia na dzień. Im więcej ćwiczysz, tym staje się łatwiej. Na przykład, gdy nie wspinam się przez jakiś czas, pierwsze zaczynają puszczać palce. Ale im więcej ćwiczysz, tym więcej masz odcisków, a palce stają się silniejsze. Ja nigdy nie byłem jakimś superzdolnym uczniem. Liczy się konsekwencja. W programie 'Dancing with the Stars’ nie byłem naturalnie utalentowanym tancerzem, ale jestem przekonany, że ćwiczyłem więcej niż ktokolwiek inny.”
Przygotowanie do konkretnego wyzwania
Do wspinaczki w Moab Efron nie zmienił znacząco swojej rutyny – tylko raz odwiedził ściankę wspinaczkową w hali. Skupił się za to na wzmocnieniu odpowiednich partii mięśniowych na trasę, która obejmowała godzinny marsz, trzygodzinną wspinaczkę i kolejną godzinę powrotu. „Staram się być zrównoważony – wyjaśnia. – Ćwiczę nogi dwa razy w tygodniu, a górne partie ciała – zdecydowanie więcej pleców niż klatki i ramion. Skupiam się na dużych grupach mięśniowych i cardio, bo nawet podczas podejścia tętno sięgało 160 uderzeń na minutę. To było wyzwanie. Dla mnie najważniejsze są siła i elastyczność.”
Pokonywanie strachu i rola diety
Efron przyznaje, że na wysokości pojawia się strach i niepokój, zwłaszcza gdy trzymasz się tylko liny. „Na highlinie bardzo się bałem – wspomina. – Pierwszy odcinek wspinaczki był trudniejszy niż myślałem, więc trochę spanikowałem, bo zaczęły mi się robić skurcze i potrzebowałem elektrolitów. Potem jednak zacząłem wspinać się mądrzej.”
Kluczowym elementem sukcesu jest dla niego odżywianie. Efron współpracuje z marką Garden of Life przy wprowadzaniu na rynek Clear Whey Protein. „Dieta jest bardzo ważna – mówi. – Dla mnie białko serwatkowe jest najlepsze, bo potrzebuję dużo białka. Po każdym treningu dbam o to, by dostarczyć organizmowi składników odżywczych. Kiedyś ćwiczyłem bez białka i dopiero badania krwi podczas triathlonów uświadomiły mi, że potrzebuję go więcej, zwłaszcza białka serwatkowego. Wtedy zrozumiałem, jak potężne jest odżywianie.”
Dzięki konsekwentnemu treningowi, zbilansowanej diecie i determinacji Dylan Efron udowadnia, że nawet najtrudniejsze cele są osiągalne.



Opublikuj komentarz