Riley Green, wokalista country i były rozgrywający college’owej drużyny futbolowej, udowadnia, że intensywna kariera muzyczna nie musi oznaczać rezygnacji z formy. Mimo napiętego harmonogramu – trasa koncertowa, nagrania, nowe role aktorskie i coaching w programie The Voice – Green stawia fitness na drugim miejscu zaraz po pisaniu piosenek.
Domowa siłownia w trasie
Kluczem do sukcesu Greena jest mobilna siłownia, którą ciągnie za autobusem turystycznym. Wyposażona w Smith machine i niezbędny sprzęt pozwala mu trenować nawet w trakcie tournée. Jak sam mówi: „Posiadanie siłowni na miejscu znacznie ułatwia podjęcie decyzji o treningu. 90% walki to dla mnie motywacja, a gdy sprzęt jest pod ręką, ćwiczę.”
Efektywny trening w 30-45 minut
Green stawia na intensywność i szybkość. Jego typowy trening klatki piersiowej to seria wyciskań (płaska, skośna, pompki na poręczach) w superseriach z rozpiętkami i dipami, wykonywanych w 3-4 seriach po 8-10 powtórzeń. Całość zajmuje mu około 30-45 minut. Unika ciężkich ciężarów i maksymalnych obciążeń, stawiając na stałe tempo.
Powrót do podstaw: rozciąganie i core
W wieku 37 lat Green docenia znaczenie rozgrzewki i stretchingu, które przypominają mu czasy futbolowe. „Spędzanie więcej czasu na rozciąganiu przed i po treningu to dla mnie największa zmiana” – przyznaje. Dodatkowo, aby zwalczyć bóle dolnego odcinka kręgosłupa, wdrożył 20-minutowy obwód na mięśnie brzucha, składający się z unoszenia nóg w zwisie, ważonych leg lifts, flutter kicks i brzuszków rowerkowych. Efekty? „Moje mięśnie brzucha są zniszczone, a ból pleców się zmniejszył.”
Dawne kontuzje nie odpuszczają
Green wciąż odczuwa skutki dwóch separacji barku z czasów gry w futbol, a także problemy z kolanami. „Moje prawe ramię czasami daje o sobie znać, a kolana trzeszczą jak u starego człowieka” – mówi. Mimo to woli sam diagnozować i leczyć swoje dolegliwości, niż korzystać z pomocy trenerów.
Sportowa natura artysty
Były trójboista wciąż chętnie podejmuje sportowe wyzwania – od gry w baseball z drużyną Savannah Bananas po uderzanie piłek na stadionach MLB. Z sześciu zaproszeń do ligowych parków, w trzech (Filadelfia, Toronto, Cincinnati) zdobył home runy. Jego celem jest zaliczenie wszystkich 30 stadionów. Gdy brakuje czasu na nogi, zamienia leg day na 18 dołków golfa, który traktuje jako solidny trening.
Filozofia: konsekwencja i samodzielność
Green sam układa swoje plany treningowe i pisze piosenki. Jego podejście do obu dziedzin jest podobne: „Pisz tak dużo piosenek, jak się da. Na 30 przeciętnych przypada jedna dobra.” Ta konsekwencja procentuje – jako pierwszy artysta od czasów Taylor Swift miał dwa kolejne single napisane samodzielnie na 1. miejscu listy Billboard Country Airplay.
Mimo nowych wyzwań, takich jak rola w serialu Marshals, Green nie zwalnia tempa. Jak podsumowuje: „Dopóki ćwiczę regularnie, będę w przyzwoitej formie. Muszę tylko znajdować sposoby, by to robić przy tym wszystkim, co się dzieje.”



Opublikuj komentarz