Niesamowity wyczyn Sabika Cohrana
Kiedy Sabik Cohran przekroczył linię mety Boston Marathon, ogarnęły go emocje. Nie tylko dlatego, że ukończył jeden z najbardziej kultowych biegów świata, ale także dlatego, że podczas tego biegu całkowicie zmienił swoje postrzeganie własnych możliwości. „To było szalone, bo pomyślałem: «Zrobiliśmy to»” – mówi Cohran. „Nie wiedziałem, jak dobrze mi idzie, aż do ostatnich dwóch-trzech mil. Potem zdałem sobie sprawę: «Czekaj, zaraz poprawię swój rekord życiowy o 12 minut». Na końcu dałem z siebie wszystko, a gdy przekroczyłem linię mety… pomyślałem: «O mój Boże, to niemożliwe»”.
Podczas biegu towarzyszyło mu wiele emocji. W miarę mijania kolejnych mil padały kolejne rekordy życiowe – Cohran ustanowił nowe PR na 10 mil i w półmaratonie. Tak jak w życiu, trzymał głowę wysoko i parł do przodu. Dla Cohrana, podwójnego amputowanego z okolic Chicago, który urodził się bez kości piszczelowych i skokowych, Boston Marathon był nie tylko kolejnym wyścigiem. Był dowodem na to, że nawet sufit, który sobie wyobrażał, może nie istnieć.
Dorastanie bez ograniczeń
Cohran miał amputowane obie nogi w wieku dwóch lat, a protezy otrzymał w wieku czterech lat. W jego domu nie było miejsca na litość – raczej na perspektywę. „Mama i babcia zawsze powtarzały: «Nie możesz tego zmienić. To jesteś ty»” – wspomina. „Dlatego zawsze miałem w głowie: «Nikt cię nie uratuje. Musisz to zrobić sam»”. To nastawienie ukształtowało jego podejście do sportu. Nie chciał siedzieć na ławce ani być traktowany inaczej. W szkole średniej Schaumburg grał w piłkę nożną, zapasy, lacrosse, koszykówkę – był aktywny, jak tylko mógł. Nie było ograniczeń. Co ciekawe, bieganie początkowo nie było częścią jego tożsamości. Przez większość młodości unikał go, gdy tylko mógł. „Nigdy nie biegałem poza lacrosse” – śmieje się Cohran. „Mówiłem: «Nie mam nóg, więc nie mogę robić tych okrążeń». Zawsze jakoś się wymigiwałem”. Wszystko zmieniło się, gdy w październiku 2024 roku, po latach pragnień, otrzymał protezy biegowe. To zmieniło wszystko.
Bieganie stało się czymś więcej niż fitnessem
Podobnie jak ci, którzy zakochują się w sportach wytrzymałościowych później w życiu, Cohran mówi, że kilometry stały się czymś więcej niż tylko ćwiczeniami. „Bieganie uleczyło moje młodsze ja” – mówi. „Nie żebym czuł, że czegoś mi brakuje, ale zawsze wiedziałem, że mogę być szybki. Widziałem ludzi z takimi protezami i wiedziałem, że też mogę być szybki”. Gdy już dostał ostrza biegowe, nie było odwrotu. Społeczność biegaczy natychmiast go przyjęła, zwłaszcza po tym, jak ukończył Chicago Marathon poniżej czterech godzin podczas swojego pierwszego startu. Cohran nie zdawał sobie sprawy, jak dobrze mu poszło, dopóki inni nie wyrazili zdziwienia, że to jego pierwszy maraton. To, co go zaskoczyło najbardziej, to nie uwaga, ale wpływ, jaki wywarł. Przypomniał sobie wiadomość od fizjoterapeuty, który przyprowadził pacjenta, który niedawno stracił nogi, na jeden z jego biegów. Pacjent był przygnębiony, ale rozpromienił się na widok osiągnięć Cohrana. Takie momenty zmieniły sposób, w jaki się zachowuje. „Musisz zachowywać się z godnością w miejscach publicznych” – mówi. „Nigdy nie wiesz, kto patrzy i może być zainspirowany tym, co robisz”.
Ból podczas Boston Marathon
Choć historia Cohrana z zewnątrz wygląda inspirująco, fizyczna strona treningu maratońskiego bywa brutalna. Przed Chicago Marathon trenował na protezach, które nie były przeznaczone do biegów długodystansowych. Nagromadzenie potu w wiązaniach powodowało ciągły ból i niestabilność. „Musiałem czyścić nogę co dwa-trzy mile” – mówi. „Mam na myśli krwawiące nogi. Musiałem czołgać się po domu”. Były chwile, gdy frustracja go przytłaczała, bo musiał być inny sposób. W końcu lekarze dopasowali protezy, dodali wyściółkę i wprowadzili spray przeciwpotny, który zmienił wszystko. „Chicago Marathon był moim pierwszym wyścigiem, podczas którego nie musiałem się zatrzymywać” – mówi. „Pierwszy oficjalny bieg, szczerze mówiąc”. Przyzwyczajenie się do ostrzy biegowych wiązało się z krzywą uczenia się. Gdy biegał na nich po raz pierwszy, prawie od razu zdał sobie sprawę, że nie wie, jak się zatrzymać. „Zacząłem krzyczeć, gdy biegałem pierwszy raz” – mówi. „Myślałem: «Zaraz umrę na tym chodniku»”. Kolejnym wyzwaniem było kondycjonowanie. W przeciwieństwie do sportów uprawianych w szkole średniej, biegi długodystansowe wymagały ciągłego wysiłku bez przerw, co zmusiło go do nauki tempa metodą prób i błędów. Jego najdłuższy bieg przed Chicago Marathon wynosił około czterech mil. Teraz, gdy przebiegnięty dystans rośnie, a czasy maratonów szybko spadają, cele Cohrana ewoluują równie szybko.
Nie skończył marzyć
W wieku 27 lat Cohran ma już w planach większe sceny i większe osiągnięcia. Jednym z nich jest przebiegnięcie wszystkich najważniejszych maratonów świata przed trzydziestką piątką. Ale jest jeszcze jeden cel, który napędza go jeszcze bardziej. „Rekord świata wśród podwójnych amputowanych” – mówi. „Chcę ten rekord. Na pewno po niego idę”. Obecny rekord świata wynosi 2:40:25, a Cohran wie, jak ambitnie to brzmi, ale nigdy nie zmniejszał swoich oczekiwań. „Wielu ludzi uważa, że 27 lat to starość” – mówi. „Ale LeBron zdobył swój pierwszy pierścień w wieku 27 lat”. Poza bieganiem ma nadzieję, że bieganie i tworzenie treści staną się jego głównym zajęciem. Obecnie balansuje między treningami, mediami społecznościowymi a pracą w Dick’s Sporting Goods, często pracując prawie 70 godzin tygodniowo. Myśl o poświęceniu większej ilości czasu na bieganie i tworzenie treści, by nadal inspirować innych, często krąży mu po głowie. Chciałby też założyć klub biegowy i występować publicznie. Przede wszystkim chce, aby ludzie widzieli w nim możliwość. „Jeśli spojrzą na mnie i pomyślą: «On to robi, ja też mogę» – tego właśnie chcę” – mówi Cohran. „Bieganie uczy pewności siebie i wiary w siebie. Teraz mam 100% wiary i pewności we wszystko, co robię. I bieganie mi to dało”.
Śledź Sabika na Instagramie: @sabikco



Opublikuj komentarz