William Byron, kierowca NASCAR Cup Series, zdradza, że kluczem do sukcesu w wyścigach nie jest budowanie masy mięśniowej, ale mobilność i stabilizacja core. W wywiadzie dla M&F opowiada, jak zmienił swoje podejście do treningu, aby sprostać fizycznym i psychicznym wyzwaniom długich wyścigów.
Początki w NASCAR: walka z własnym ciałem
Byron przyznaje, że na początku kariery w Cup Series pierwszy etap wyścigu (ok. 80 okrążeń) doprowadzał go do całkowitego wyczerpania. „Spędzałem całą energię w pierwszym etapie, walcząc z samochodem” – wspomina. Z czasem zrozumiał, że elitarna kondycja kierowcy wyścigowego to nie tylko siła czy VO2 max, ale przede wszystkim umiejętność oszczędzania energii. Im szybciej się poruszasz, tym mniej możesz sobie pozwolić na jej marnowanie.
Trening w sezonie: mobilność i stabilizacja
W trakcie sezonu Byron trenuje około trzy razy w tygodniu. Poniedziałki poświęca na regenerację, a od wtorku w siłowni Hendrick Motorsports wykonuje ćwiczenia na ergometrze wioślarskim, SkiErgu i rowerze stacjonarnym. „Dużo ćwiczeń z hantlami i kettlebellami, bo chcemy pozostać mobilni” – mówi. Unika sztangi, stawiając na pracę z taśmami oporowymi, które pomagają utrzymać płynność ruchu w stawach. Szczególny nacisk kładzie na mobilność barków i górnej części pleców, ponieważ pasy bezpieczeństwa w samochodzie są niezwykle mocno zaciągnięte. Ważne są też ćwiczenia na dolną część ciała i przysiady, ale najważniejszy jest core. „Stabilny core pomaga utrzymać pozycję w fotelu i nie walczyć z siłami G” – wyjaśnia.
Regeneracja po wyścigu: od płynów po sen
Bezpośrednio po wyścigu Byron uzupełnia płyny, elektrolity i cukier. „Sztuczka polega na tym, aby zjeść coś słodkiego po wyścigu – owoce lub cokolwiek z cukrem, bo poziom glukozy w organizmie jest wtedy bardzo niski” – zdradza. Następnego dnia priorytetem staje się białko i dalsza regeneracja. Byron podkreśla, że sen jest dla niego kluczowy – monitoruje go i analizuje. Po wyścigu często budzi się przegrzany lub z uczuciem przypominającym kaca, co utrudnia jakościowy odpoczynek.
Psychologia sportu: nie zabieraj wyścigu do domu
Byron pracuje z psychologiem sportowym, aby lepiej radzić sobie z presją i lękiem. „Zdałem sobie sprawę, że zostawiam coś na stole mentalnie” – mówi. Dzięki terapii nauczył się oddzielać wyniki od samooceny i skupiać na procesie. „Wcześniej myślałem o poprzednim wyścigu aż do następnego weekendu. Teraz w poniedziałek wieczorem przechodzę do kolejnego wyścigu” – dodaje. Pomaga mu też golf, który stał się sposobem na relaks i naukę radzenia sobie z porażkami. „Golf uczy, że po złym strzale musisz się zresetować i spróbować ponownie” – tłumaczy.
Lekcja dla każdego sportowca
William Byron udowadnia, że w sporcie wyczynowym liczy się nie tylko ciężki trening, ale też mądre zarządzanie energią, regeneracja i praca nad mentalnością. Jego zasada: „Nie walcz z tym, z czym nie musisz walczyć” – może być inspiracją dla każdego, kto chce osiągać lepsze wyniki, niezależnie od dyscypliny.



Opublikuj komentarz