Żywokost w naparach – naturalny, ale niebezpieczny. Dlaczego w Niemczech został zakazany?
Żywokost lekarski
- roślina o dwóch obliczach
Żywokost lekarski (Symphytum officinale) od wieków zajmuje szczególne miejsce w tradycyjnym ziołolecznictwie. Jego nazwa wywodzi się od greckiego słowa „symphyo”, oznaczającego „zrastać się”, co doskonale oddaje jego historyczne zastosowanie w leczeniu złamań, zwichnięć i kontuzji układu kostno-stawowego. W postaci maści, okładów czy kremów do użytku zewnętrznego, żywokost był i wciąż bywa ceniony za właściwości przeciwzapalne i przyspieszające regenerację tkanek.
Napar z żywokostu – ukryte zagrożenie dla wątroby
Problem zaczyna się, gdy roślina ta trafia do filiżanki w postaci naparu do picia. W przeciwieństwie do bezpiecznego stosowania zewnętrznego, spożywanie żywokostu wiąże się z poważnym ryzykiem zdrowotnym. Wszystko za sprawą alkaloidów pirolizydynowych (PAs), które naturalnie występują w tej roślinie. Związki te, po dostaniu się do organizmu, mogą ulegać przemianom metabolicznym w wątrobie, prowadząc do jej uszkodzenia.
„To jeden z tych klasycznych przykładów, gdzie naturalne pochodzenie substancji wcale nie gwarantuje jej bezpieczeństwa, zwłaszcza przy regularnym, doustnym stosowaniu” – podkreślają toksykolodzy.
Reakcja urzędów i stan prawny
Świadomość zagrożenia skłoniła wiele krajów do podjęcia radykalnych kroków. Niemcy już w 1990 roku wprowadziły zakaz stosowania żywokostu w produktach przeznaczonych do spożycia wewnętrznego. Decyzja ta została podjęta po wnikliwej analizie danych toksykologicznych przez Federalny Instytut Oceny Ryzyka (BfR). Podobne restrykcje obowiązują w wielu innych państwach, w tym w Wielkiej Brytanii, Kanadzie i Australii, gdzie surowo reguluje się zawartość alkaloidów pirolizydynowych w suplementach diety i herbatkach ziołowych.
W Polsce, mimo iż żywokost nie figuruje na liście roślin dopuszczonych do obrotu jako surowiec farmaceutyczny do stosowania wewnętrznego, wciąż bywa niekiedy komponentem mieszanek ziołowych lub jest sprzedawany w formie suszu do samodzielnego parzenia. To rodzi realne niebezpieczeństwo, zwłaszcza że konsumenci, kierując się tradycją i przekonaniem o nieszkodliwości „ziołek”, mogą nie być świadomi potencjalnych konsekwencji.
Mechanizm działania i potencjalne skutki
Alkaloidy pirolizydynowe zawarte w żywokście są hepatotoksyczne, co oznacza, że ich metabolity mogą powodować:
- Uszkodzenie komórek wątroby (hepatocytów)
- Rozwój choroby wątroby typu veno-occlusive disease (VOD), polegającej na zarastaniu drobnych żył w wątrobie
- W skrajnych przypadkach – marskość wątroby lub nawet ostrą niewydolność tego narządu
Ryzyko jest szczególnie wysokie przy długotrwałym, regularnym piciu naparów, nawet w małych dawkach. Toksyczność ma charakter kumulacyjny.
Bezpieczne alternatywy i zalecenia
Dla osób poszukujących ziołowych wspomagaczy zdrowia, które można bezpiecznie pić, istnieje wiele alternatyw. Na dolegliwości trawienne czy wsparcie wątroby znacznie bezpieczniejsze będą napary z:
- Ostropestu plamistego (sylimaryna ma działanie ochronne na wątrobę)
- Mniszka lekarskiego
- Karczocha
- Mięty pieprzowej
Kluczowa jest konsultacja z lekarzem lub farmaceutą przed rozpoczęciem jakiejkolwiek kuracji ziołowej, zwłaszcza jeśli przyjmuje się inne leki lub ma się choroby przewlekłe. Pamiętajmy, że to, co „babcinie” i naturalne, nie zawsze jest zdrowe. Historia żywokostu do picia to doskonały przykład na to, że postęp nauki i badania toksykologiczne są niezbędne, by oddzielić faktyczne właściwości lecznicze od szkodliwych mitów.
Foto: www.pexels.com



Opublikuj komentarz